wtorek, 13 grudnia 2011

Trykoczący skwar na płaszczyźnie rutyny

Dumnie brzmi, filozofia. Bardzo mądrze brzmi, gdy myślenie gra pierwszą nutę i utrzymuje swój dźwięk ponad wszystkie inne przez cały okres ogromnie długiego utworu. Jaką jednak rolę odgrywa dźwięk wiodący, w sytuacji gdy strony z nutami są zapełniane dopiero po przekręceniu kartki? Gdy można gołym okiem zauważyć pojawiające się znikąd nuty, zapisywane coraz niżej, pochłaniające swoim czarnym tuszem całą białą, nietkniętą, niesplamioną wcześniej stronę? Być może muzyka brzmi bardzo pięknie, ale gdzie jest przesłanie, dlaczego brzmi ona w taki sposób, w jaki można ją usłyszeć?

Mądra filozofia przestaje nagle mieć tutaj znaczenie. Ponieważ, gdy w grę wchodzi pragmatyzm,  znany też pod postacią funkcji selekcji w genetyce, pytanie "jak?" zaczyna przypominać coraz bardziej "dlaczego?". Co za tym idzie, odpowiedzi na poprzednie pytanie stają się tak samo trafne, jak trafne są konfabulacje ćpuna spod kanału, który nie potrafi odróżnić swojej solipsystycznej wyobraźni od wspólnego doświadczenia całej ludzkości, znanej też pod postacią "prawdziwego życia".

Pytania  typu "dlaczego?" są bardzo niebezpieczne. Są one bronią obosieczną: potrafią wyciosać przejście w dżungli, jednocześnie tnąc skórę swoim ostrzem. Należy ich używać tylko wtedy, gdy jest się pewnym, że liści jest więcej niż chęci pocięcia.