wtorek, 21 kwietnia 2009
Być człowiekiem, znaczy interpretować wszystko co nas otacza, po człowieczemu. Co innego, gdy owa interpretacja odbywa się bardziej zgodnie z zasadami opracowanymi przez Turinga niż Freuda. Ilość czasu, jaką pochłania ten pierwszy skutecznie rośnie, automatycznie uniemożliwiając poświęcenie swojej uwagi dla drugiego. A przecież każdy wie, że jeden do wszystkiego, jest jednym do niczego.
środa, 15 kwietnia 2009
Zorba na ekranach monitorów i telewizorów. Dla ludzi nigdy nie mogących zobaczyć oceanu. Dla ludzi, którym nigdy nie było dane zobaczyć najwyższych szczytów gór, najniżych dolin, gwiazd, odbicia słońca słonecznego na księżycu. Dla ludzi, który topią się jak poszewka bez kołdry gdy znajdą się poza zasięgiem źródła sensu ich życia. Dla ludzi, z których wychodzą sprężyny, gdy tylko przestaną swój sens znajdować. Dla mnie?
środa, 8 kwietnia 2009
Święci każdej epoki mają w sobie pewnego rodzaju nieład. Powodowany on jest ich determinacją w stworzeniu czegoś, jakiegoś związku między nimi a wszystkimi tymi, których uważają za uczniów. Ten nieład powoduje brak możliwości wkroczenia w ich życie ładu, jednocześnie nie pozwala na urodzenie się sensu. Każdy przecież wie, jak dalece jest do sensu nieładowi, który wręcz samym swoim istnieniem zakazuje sensowi trwania w sobie i trwania w istnieniu. Nie znaczy to jednak, że sens jest skazany na porażkę. Otóż właśnie. Nieład dla sensu jest taki sam, jak sens dla nieładu - niepotrzebny, jest celem walki, środkiem symetrii. Jeden jest stworzony dla unicestwienia drugiego, a jednocześnie od drugiego zależy. Co to za sens, w tym bezsensie, nieładzie i składzie? Żaden.
Subskrybuj:
Posty (Atom)