niedziela, 3 lutego 2013

Adaptacja lekiem na poczucie sensu

Poznanie prawdy w istocie nie jest rzeczą łaknącą powietrza. Szczególnie, poznanie prawdy w niektórych jamach z myśli skalnych, w których żyją problematyczne jestestwa. Poznanie to adaptacja, metodologia przy której coś stara się przedłużyć szpon swojego istnienia i rozrosnąć, rozkwitnąć swoją organizacją we wszystkie możliwe wymiary, nawet te, do których nie dociera światło -- lub, mówiąc bardziej dobitnie, dla których światło jest problemem znajdującym się w zupełnie innej domenie. Poznać coś, to reagować w odpowiedni sposób na przyszłe wzorce wykorzystujące dany fakt. Problematyczna staje się jednak adaptacja do złych warunków, która nie tylko w rozroście i rozkwicie nie pomaga, ale aktywnie jej przeczy, oczekując jednego, dostając drugie w zamian. Jeszcze bardziej problematyczny staje się fakt, gdy warunki są naprawdę niszowe, podczas gdy organizacja poświęca swoje zasoby tylko adaptacji. Zbyt intensywne wykorzystanie organu projekcji i symulacji na płaszczyźnie abstrakcji seryjnej, ukrywającej natywnie równoległą moc obliczeniową? Być może. Skrajność chyba rzadko kiedy jest dobra. Tylko dlaczego złoty środek jest taki nudny?

wtorek, 13 grudnia 2011

Trykoczący skwar na płaszczyźnie rutyny

Dumnie brzmi, filozofia. Bardzo mądrze brzmi, gdy myślenie gra pierwszą nutę i utrzymuje swój dźwięk ponad wszystkie inne przez cały okres ogromnie długiego utworu. Jaką jednak rolę odgrywa dźwięk wiodący, w sytuacji gdy strony z nutami są zapełniane dopiero po przekręceniu kartki? Gdy można gołym okiem zauważyć pojawiające się znikąd nuty, zapisywane coraz niżej, pochłaniające swoim czarnym tuszem całą białą, nietkniętą, niesplamioną wcześniej stronę? Być może muzyka brzmi bardzo pięknie, ale gdzie jest przesłanie, dlaczego brzmi ona w taki sposób, w jaki można ją usłyszeć?

Mądra filozofia przestaje nagle mieć tutaj znaczenie. Ponieważ, gdy w grę wchodzi pragmatyzm,  znany też pod postacią funkcji selekcji w genetyce, pytanie "jak?" zaczyna przypominać coraz bardziej "dlaczego?". Co za tym idzie, odpowiedzi na poprzednie pytanie stają się tak samo trafne, jak trafne są konfabulacje ćpuna spod kanału, który nie potrafi odróżnić swojej solipsystycznej wyobraźni od wspólnego doświadczenia całej ludzkości, znanej też pod postacią "prawdziwego życia".

Pytania  typu "dlaczego?" są bardzo niebezpieczne. Są one bronią obosieczną: potrafią wyciosać przejście w dżungli, jednocześnie tnąc skórę swoim ostrzem. Należy ich używać tylko wtedy, gdy jest się pewnym, że liści jest więcej niż chęci pocięcia.

niedziela, 24 kwietnia 2011

Istnienie w poszczególnych osiach czasowych nie jest celem większości ziarenek piasku. Ich celem jest brakowość, nieżyjność, pustość, lecz objętość. Zupełnie odwrotnie jest z trybikami, poruszającymi się nawzajem. Dlaczego więc trybiki dążą do brakowości, nieżyjności i pustości, podczas gdy stworzone są do innych celów?

wtorek, 21 kwietnia 2009

Być człowiekiem, znaczy interpretować wszystko co nas otacza, po człowieczemu. Co innego, gdy owa interpretacja odbywa się bardziej zgodnie z zasadami opracowanymi przez Turinga niż Freuda. Ilość czasu, jaką pochłania ten pierwszy skutecznie rośnie, automatycznie uniemożliwiając poświęcenie swojej uwagi dla drugiego. A przecież każdy wie, że jeden do wszystkiego, jest jednym do niczego.

środa, 15 kwietnia 2009

Zorba na ekranach monitorów i telewizorów. Dla ludzi nigdy nie mogących zobaczyć oceanu. Dla ludzi, którym nigdy nie było dane zobaczyć najwyższych szczytów gór, najniżych dolin, gwiazd, odbicia słońca słonecznego na księżycu. Dla ludzi, który topią się jak poszewka bez kołdry gdy znajdą się poza zasięgiem źródła sensu ich życia. Dla ludzi, z których wychodzą sprężyny, gdy tylko przestaną swój sens znajdować. Dla mnie?

środa, 8 kwietnia 2009

Święci każdej epoki mają w sobie pewnego rodzaju nieład. Powodowany on jest ich determinacją w stworzeniu czegoś, jakiegoś związku między nimi a wszystkimi tymi, których uważają za uczniów. Ten nieład powoduje brak możliwości wkroczenia w ich życie ładu, jednocześnie nie pozwala na urodzenie się sensu. Każdy przecież wie, jak dalece jest do sensu nieładowi, który wręcz samym swoim istnieniem zakazuje sensowi trwania w sobie i trwania w istnieniu. Nie znaczy to jednak, że sens jest skazany na porażkę. Otóż właśnie. Nieład dla sensu jest taki sam, jak sens dla nieładu - niepotrzebny, jest celem walki, środkiem symetrii. Jeden jest stworzony dla unicestwienia drugiego, a jednocześnie od drugiego zależy. Co to za sens, w tym bezsensie, nieładzie i składzie? Żaden.
Proroctwa są krucjalne w historii każdej kultury. One napędzają wiarę w bóstwa, których ignorować nie należy i się nie powinno, albowiem człowiek ryzykuje wtedy pozostanie wyrzutkiem społecznym.